Moje życie zaczęło przypominać raczej jeden ciąg alkoholowo-imprezowy z krótkimi przerwami na wykłady, ćwiczenia i seminaria, a przerwy te stawały się coraz krótsze, mniej istotne, coraz bardziej odległe, a przywrócenie właściwych proporcji coraz mniej realne.
Kiedy miałem piętnaście lat, mój ojciec kilka dni przed swoją śmiercią powiedział mi: „Synu, nie popełniaj moich błędów. Gdybym jeszcze raz otrzymał dar życia, miałbym mniej kobiet, mniej alkoholu i mniej krawatów. Przesyt jest straszny. Przesyt jest nieporównywalnie gorszy od niedosytu. Niedosyt zawsze można jeszcze uzupełnić, a każdy, choćby najskromniejszy łyk wody, kiedy jesteś spragniony, smakuje jak najszlachetniejszy trunek. Z przesytem nie da się nic zrobić. Nic ci już nie smakuje, nic nie jest dostatecznie dobre”. Niestety żadne słowa nie są w stanie uchronić nas od błędów. Każdy musi zdobyć swoje doświadczenie sam, nawet za cenę żalu.