Dom stał w otoczeniu śpiących roślin, na scenie gry świateł i cieni, mocno zapomniany, niedzisiejszy, odległy, ale wciąż piękny, dumny, majestatyczny i ogromny… Wiatr żonglował w powietrzu milionem drobnych płatków śniegu. Czarne szkielety drzew powoli skrywała delikatna tkanina bieli.